→  aktualności
  →  koncerty
  →  o pubie
  →  kontakt + odsyłacze
  →  jak do nas dotrzeć?
  →  artyści + kronika
  →  komentarze

Teksty piosenek Daniela Rolaka

Cztery kąty				sł., muz.,  Daniel Rolak

Siedzę samotny,
 ja, cztery kąty
Myślę o życiu,
 co czeka mnie gdzieś...
Czas szybko ucieka, 
znajomi odchodzą
Zamykam się w sobie, 
może kiedyś...

Może kiedyś pokażę, 
Na co było mnie stać
Może w końcu doceni to ktoś.
Lecz czy nierealne myśli me są?
Może taki jest mój los...
	A jeśli tak? To co?

Będę dalej tak żył
	śmiał się i łkał
śmiał, ale nie sam
	Łkał będę tylko sam

Z Bogiem rozmawiał będę wciąż
Może w nicości gdzieś tkwił
Bo co mi pozostanie, jeśli...
	Jeśli nie TY.

Kochać chce ludzi, 
Ale i odgrodzić od nich się chce
Bo słaba jest ma wiara w nich, 
Bo nie wiem, na co stać mnie
Boje się i wiem
Że strach wzmocnił mnie
Lecz cóż mi z potęgi tej, 
Jeśli ja tylko...
Rozmawiać chce

Powiecie mi, żem głupi jest
"Po cóż odgradzać się chciał!"
Mam was już dość!
I szukam, może.....
		Czterech ścian.

Skryć się na boku chce.
śmiać się i drwić z was
Bo wiem, że spotkam 
i Ciebie, i Ciebie
		Tam też

Bo tam
Będziemy już tacy sami
Nie będę głupi ja, ty, czy on
Bo tam
Będziemy już tacy sami
I rozmawiać będzie z nami
		ON






Przydrożny kwiat				sł., muz.,  Daniel Rolak


Biegniesz przed siebie nie patrząc pod nogi
Twe oczy zakrywa Ci mgła
Mijasz kolejne rozstaje swej drogi
Nieważny przydrożny jest kwiat

Ref.
	A kwiat ten przecież podpowie CI drogę
	Bo rośnie tam, gdzie opada mgłą
	I gdybyś przystanął, zaczekał cierpliwie
	Ujrzałbyś piękny, piękny ten świat

Wciąż mniej masz już czasu, a nie znasz tej drogi
Więc kroku przyspieszasz i gnasz
Mijasz kolejne rozstaje swej drogi
Nieważny przydrożny jest kwiat

Ref.
	A kwiat ten...

Gdy tchu Ci zabraknie opadniesz z sił swoich
Ugrzęźnie w piasku Twa łza
Nie miniesz kolejnych rozstajów swej drogi
Nie rośnie tam przydrożny kwiat

Ref.

	A kwiat ten przecież mógł wskazać Ci drogę
	...







Karczmarski Brat				sł., muz.,  Daniel Rolak


Pośród gęstej białej mgły
Na rozstaju drogi mej
	Stoję znów...

W koło słychać jakiś śmiech
Cichy bełkot woła mnie
	Wchodzę więc...

Do karczmy, w której kiedyś
Po mordzie dałeś mi
	Dzięki Ci...

Bo wybrałem drogę lepszą
Niż ta, którą życie 
	Chciało wybrać mi

Znów jak deja`vove
Ciebie tu spotykam też
	Witasz mnie

Twój wzrok nad szklanką wódki
Mętnie wodzi gdzieś
	Chwiejesz się

Tym razem jednak w mordę
Muszę dać Ci ja
	Nie gniewaj się

Bo nie tym torem jedziesz
Więc i Tobie życie
	Zły wybrało smak


I znów jak kiedyś
Braterski wieczór poróżnił nas
Może to życie, które z nami
W głupio śmieszną gierkę gra

	Znów przegranej w gębie smak
	Znów wózek ciągnąć czas
	Do rozstaju, gdzie mgła przykryje karczmę

		W której będę Ty i ja!






Nocny Spacer				sł., muz.,  Daniel Rolak


Gdy w sercu coś kołacze
I myśli me rozbite są
Za oknem oczy wodzą
I proszą...
Bym się wtulił w mrok

I niosą mnie te oczy
Gdzie klucz do zapomnienia bram
Po cichu je otwieram
I wchodzę...
W nocną ciszę sam

		Tak niewielu, których widzę
		Wciąż spogląda w świata cienie
		Większość pędzi gdzieś przed siebie
		A ja słucham, słucham...
				Wiatru zwierzeń

Wysoko ponad brukiem
Gdzie księżycowych wspomnień blask
Me oczy wciąż prowadzą
I każą, każą...
Patrzeć w dal

		W uliczce, gdzieś na rogu
		Skazaniec świata chowa twarz
		Bo wie, że w tym zamęcie
		Nadziei szczątki musi... 
				Skleić sam

I kiedy mam już dosyć
Choć oczy wciąż wpatrzone są
Powracam w cztery kąty
By do serc
Kołatać Wam wciąż.










Lustro Weneckie				sł., muz., Daniel Rolak

Gdy nocą na niebie Bóg dzieje odkrywa
I w blasku księżyca rozpalam wspomnień mój blask
W tym lustrze wszechczasów widzę swoją postać
I niemy krzyk, który rozdziera ją

I  widzę samotność wpisaną w me życie
I ludzi bez których przyszło tak żyć
Wciąż ciepły wiatr wspomnień przeszywa me ciało
Wyciszam swój oddech wsłuchując się
	W bezkresnej nocy śpiew

Ref.
	Jak dużo nadziei wpisanej jest w gwiazdy
	I kiedy spadają co myśleć mam
	Czy oto upadła część mego istnienia
	Czy może znów kogoś wypalił się żar 
	Jak dużo nadziei wpisanej jest w gwiazdy
	I kiedy spadają co myśleć mam
	Czy oto wspominać mam tą, która upadła
	Czy może w spokoju żyć chcą mi dać.

I kiedy swe oczy zmęczone przymykam
Próbuje zrozumieć nicości swej byt
Szum drzew i śpiew ptaków, ludzie i maszyny
I życie me, które, pośrodku gdzieś tkwi

Ref.
	Jak dużo nadziei....

Wpatrzony wciąż jeszcze w firmament nadziei
Rozsypać przed Bogiem chce marzeń mych stos
I kiedy kolejna łza w oku się kręci
Wiem wtedy, że płaczę
	Aby śmiać się mógł ktoś












Uliczny Walczyk				sł., muz.,  Daniel Rolak

Ujrzałem Cię pośród miliona kropel
I wierzę, że dla mnie Ty jesteś jedyna
W oczy Twe lśniące, jak w gwiazdy nadziei
Wpatruje się ciągle, gdy tylko Cię widzę.

Twe ciało jest dla mnie szczęściem dla oka
Twe słowa są dla mnie jak pokarm życia
I gdybym tak mógł powiedzieć, co myślę
Wykrztusiłbym z siebie słowa te, proste

Ref.
	Dla Ciebie rozłożę swe skrzydła jak orzeł
	Pozwolę Ci poznać oblicze mej duszy
	Dla Ciebie mą miłość nad chmury uniosę
	Więc spójrz w moje oczy, bardzo Cię proszę
		Dla Ciebie rozkwitnę jak kwiat z wonią szczęścia
		Pozwolę Ci dotknąć płatków mej duszy
		Dla ciebie mą miłość nad chmury uniosę
		Więc spójrz w moje oczy, Bardzo Cię proszę

Widzę Cię często w tych samych miejscach
I boję się tego, że z kimś Cię zobaczę
Lecz wiara ma silna wciąż mnie tu trzyma
I tylko dla Ciebie ze strachem walczę

Chciałbym już w końcu zaprzestać czekania
Powiedzieć, co myślę, by móc z Tobą być
Lecz nie wiem, co powiesz, pomyślisz, że kłamię
Więc nucę dla siebie słowa, te znane...

Ref.
	Dla Ciebie rozłożę swe skrzydła ...

Wierzę, że w końcu odnajdę siłę
By móc Ci powiedzieć, jak kocham cię
Bo przecież nie będę, całe swe życie
W cieniu przechodniów, jak kamień tkwił

Zbieram więc siły, by się odważyć
Podejść do Ciebie i wzrok Twój uchwycić
Drżące me nogi w niebiosa powiodą
A gardło moje wyszepcze CI

Ref.
	Dla Ciebie rozłożę swe skrzydła...

 

Wszystko się chwieje      	 	sł. K.I.Gałczyński, muz.Daniel Rolak


Wszystko się chwieje proszę Pań		
I myśl to nie bezbożna				
Że świat ten to jest stary drań		
Któremu ufać nie można			

Na przykład ktoś dolara miał
A jutro ma dwa centy
Więc oczywiście wpada w szał
I wbija nóż do pięty
	
	Bo głupiec nie wie, że wszystko się chwieje	
	A tylko ja, ja patrzę i się śmieję!			

Przypuśćmy że już wszystko mam
Mieszkanie idealne
I fotel, a wśród złotych ram
Jagiełło pod Grunwaldem

Więc sobie patrzę w książkę PKO
I słucham jak milion śpiewa
A nagle burza, wiatr i deszcz i grom
I wszystko woda zalewa

	I fotel płynie obok mistrza Jana
	I to jest właśnie życie, proszę Pana!

Ach, smutnym jak Leopold Staff
Gdy wchodzę w parku aleje
Pokrył się kurzem smętny staw
Wierzba się nad nim chwieje

To jesień już, szafarka aspiryny
To jesień już panie majorze
Bolesny brydż i rozpacz złej godziny
O Boże, Boże

	I klon i dąb i słoń i koń się chwieje
	A tylko ja, ja patrzę i się śmieję!







Od koszmaru wielkich miast		sł. W.Wysocki, muz. Daniel Rolak

Od koszmaru wielkich miast
W stronę ciszy i przyrody
Autostradą cały czas
Suną rzędem samochody

Suną rzędem bezustannym
Smukłe Fordy i Sereny
Mercedesy i Mustangi
Volkswageny, Citroeny

	I na gaz, byle dalej od miast
	Skrzynia biegów z wysiłku dygocze i drga
	Kpi krew, albo olej, czy kwas
	Czy benzyna, czy co też samochód tam ma

Sunie wozów równy rząd
Kłęby spalin lśnią niebiesko
A wśród nich Ona i On
Lancia Stratos i Ford Escort

Ona mruga migaczami
Bagażnikiem kręci czule
On śmiertelnie zakochany
Od resorów po hamulec

	I na gaz droga równa jak stół
	Ach dogonić ją, objąć ją, jeśli się da
	Swoją miłość jej rzucić do kół
	Czy do sprzęgła, czy co też samochód tam ma

Szosa niebezpieczna jest
Tyle samochodów na niej
Jasnoszary strzeż się strzeż
Nie strać z oczu ukochanej

Widzisz strzałki, w lewo zjazd
"Gdzie Twój refleks, skręcaj, stary!"
Przegapiłeś, no i masz
Już za późno, jasnoszary

	Więc na gaz, wsteczny bieg i na gaz
	Jasnoszary, Ty, co znajdziesz lepszą niż ta
	Masz ją z głowy, z chłodnicy ją masz
	Czy z gaźnika, czy co też samochód tam ma

W życiu pruje się na wprost
Albo skręca przypadkowo
Żadne drogi, jak na złość
Nie chcą schodzić się ze sobą

Czemu setką gnasz pod prąd
Nie bierz tego tak na serio
Płonie jasnoszary Ford
Z roztrzaskaną karoserią

	Nie wybiera się szlaków i dróg
	Trzeba tą drogą iść, którą los iść nam da
	Stygną resztki resorów i śrub
	Orez serca, czy co też samochód tam ma


sala do wynajecia, szukamy zespołów, zatrudnimy muzyków, artystów, dobra zabawa, piwo, szanty, shanties, muzyka, knajpa, tawerna, kraków, piosenka poetycka, poezja œpiwana, imprezy, koncerty, kraków, krakowie,lokale, knajpy, tawerny, piosenki poetyckie, turystyczne, urzšdzamy imieniny, urodziny



©Krzysztof Regulski - Pub Rutyna, Kraków 2005